O autorze
nic prostszego to istniejący od 2009 roku blog naukowy. Autor jest chemikiem z wykształcenia i powołania, biologiem wszelakim z zainteresowania oraz molem książkowym z wychowania, co niewątpliwie bardzo pomaga mu pisać o wielu innych ciekawszych sprawach niż tylko chemia i biologia. Od polityki się raczej odżegnuje, chyba że dotyczy nauki. Ponadto lubi chodzić po górach, a najszczęśliwszy byłby, gdyby w Himalajach był dostęp do baz czasopism. Czasem wpada w dziwny nastrój i mówi o sobie w trzeciej osobie, ale zazwyczaj szybko mi to mija. W serwisie naTemat piszę po godzinach.

Zapraszam też do zaglądania na okolicznościowy projekt z okazji 60. rocznicy opisania struktury DNA, Podwójna Helisa.

Studia w Polsce mało warte

A przynajmniej zdaniem studentów. Wszyscy już chyba widzieli obśmiany na facebooku wpis Uniwersytetu Jagiellońskiego. Byłaby to komedia pierwszej wody, gdyby nie było w tym ziarna przykrej prawdy.

Na początku tygodnia na stronie facebookowej krakowskiej uczelni pojawił się wpis informujący o nadaniu UJotowi statusu jednostki flagowej polskiej nauki (w innym nieco kontekście pisałem o tym tutaj). Jednym z pierwszych komentarzy pod wpisem były gratulacje z firmy Ernst&Young, która ceni sobie UJotowskich absolwentów w tejże firmie pracujących. Dwa komentarze niżej pojawił się napisany w bardzo podobnym tonie komentarz Pubu Sarmacja. W pierwszy dzień podchwycony zrzut ekranu pokazywał, że komentarz E&Y lubi jedna osoba (imputując, że tyluż absolwentów UJotu być może tam pracuje), zaś komentarz Sarmacji - ponad 70 osób. Wczoraj wieczorem sytuacja wyglądała następująco:





Oczywiście reakcją, którą widzimy tutaj, jest głównie histeryczny śmiech (wyrażony lajkowaniem komentarzy). Nie zmienia to jednak faktu, że śmiejąc się z żartu podejrzewamy, że coś się za nim nieuchronnie kryje; jakiś nieświeży trup w naszej szafie.

Zbiegiem okoliczności, który aż się prosi, żeby się w nim doszukiwać mocy piekielnych, jest opublikowana wczoraj notatka prasowa na stronie PAP dotycząca wyników badania przeprowadzonego wśród polskich studentów w ramach IV edycji programy Twoja Perspektywa. Przeprowadzone ono zostało na grupie 1017 studentów z uczelni w całej Polsce (chociaż naprawdę, proszę państwa, możnaby takie badania zrobić na znacznie większej próbie: wystarczyło ankieterom dać torby tanich gadżetów albo postanowić ich koło stanowiska z koreczkami serowymi!).

Respondentów pytano m.in. o to, czy studia przygotowały ich do podjęcia pierwszej pracy (w domyśle chyba - po studiach, więc można się tutaj zastanowić nad zasadnością badana pytającego o to studentów). W sumie połowa z nich odpowiedziała "raczej nie" lub "zdecydowanie nie". Mniej niż jeden na dziesięciu studentów uważa, że studia do pracy go/ją przygotowały.

Cenzurka uczelniom została więc wystawiona fatalna, ale pojawia się tutaj pytanie: czy studenci wiedzą, czego powinni od uczelni oczekiwać, jeśli chodzi o ich przygotowanie do pracy? Czy potrafią docenić doświadczenie, które w sposób nieco podprogrowy zdobywają w ramach różnych zajęć? Ilu studentów rozumie na przykład, że przygotowanie prezentacji na seminarium nie jest tylko wymogiem namolnego prowadzącego zajęcia, a w istocie uczy przygotowania wystąpienia, wyrabia zdolność prezentacji, uczy korzystania z materiałów źródłowych itd., itp. - czyli umiejętności nazywanych ślicznie przez Anglików "transferable skills", czyli takie, które można wykorzystać później w bardzo wielu różnych zawodach (bo prezentować musi umieć zarówno nauczyciel, jak i doradca kredytowy).

Trudno mi więc tutaj do końca rzetelnie oceniać wyniki badania. Bardziej chciałbym zwrócić uwagę na inne z pytań, które zadawano studentom. Otóż zapytano ich, gdzie zdobywają umiejętności praktyczne, które mogą wykorzystywać później w pracy. I aż 70% odpowiedziało, że szlifuje je w organizacjach, samorządach i kołach naukowych (i chciałoby się wierzyć, że najwięcej w tych ostatnich - ale zapewne nie). I jeśli tylko nie doszło do całkowitego niezrozumienia pytania, to wydaje mi się, że jest to liczba imponująca: dwóch na trzech studentów, wynika bowiem z tego, udziela się po prostu społecznie, zamiast ciupać na komputerze albo zapijać żale w knajpie.
Trwa ładowanie komentarzy...