O autorze
nic prostszego to istniejący od 2009 roku blog naukowy. Autor jest chemikiem z wykształcenia i powołania, biologiem wszelakim z zainteresowania oraz molem książkowym z wychowania, co niewątpliwie bardzo pomaga mu pisać o wielu innych ciekawszych sprawach niż tylko chemia i biologia. Od polityki się raczej odżegnuje, chyba że dotyczy nauki. Ponadto lubi chodzić po górach, a najszczęśliwszy byłby, gdyby w Himalajach był dostęp do baz czasopism. Czasem wpada w dziwny nastrój i mówi o sobie w trzeciej osobie, ale zazwyczaj szybko mi to mija. W serwisie naTemat piszę po godzinach.

Zapraszam też do zaglądania na okolicznościowy projekt z okazji 60. rocznicy opisania struktury DNA, Podwójna Helisa.

Podróżnicy w czasie niestety nas nie kochają

Gdybyście chcieli sprawdzić, czy podróże w czasie są możliwe, w jaki sposób zabralibyście się do tego? Pytając losowych przechodniów, czy aby nie pochodzą z przyszłości? Śledząc rynki technologii w oczekiwaniu na gadżety, które wyraźnie wybiegają w przeszłość (pozdrowienia dla Sergieja Brina)? A może jeszcze jakoś inaczej?

A może? No właśnie może skorzystalibyście z narzędzia dostępnego nam wszystkim do przeszukania archiwum wszystkich ludzkich myśli: z wujka googla i zasobów internetu? Na taki pomysł wpadła dwójka badaczy w Uniwersytetu Technologicznego w Michigan. Robert Nemiroff oraz Teresa Wilson umieścili właśnie na serwisie z preprintami arXiv swoją niezrecenzowaną jeszcze pracę, w której opisują swoje dążenia do odkrycia podróżników w czasie poprzez analizę informacji zawartych w internecie.



Autorzy wychodzą z niegłupiego założenia, że podróżnicy w czasie to też ludzie, a więc przytrafić im się może ludzki błąd: i że w trakcie jakiejś rozmowy, czy dyskusji online użyć mogą sformułowania, które nie powinno się w niej pojawić z przyczyn historycznych (na przykład: odwołanie do ściętej brzozy w Smoleńsku na jakimś forum we wpisie z 2006 roku; wzmianka o czarnym prezydencie Stanów Zjednoczonych w czyimś facebookowych statusie z 2005 roku; i tak dalej, i tym podobne). Badacze skupili się na dwóch źródłach takich informacji: na Ćwierkaczu oraz na frazach wpisywanych przez użytkowników do wyszukiwarek internetowych.


Poszukiwanie takich niecelowo użytych fraz spoza właściwej ramy czasowej było jedną ze strategii autorów, która miała na celu wyłowienie biernych podróżników w czasie: czyli tych, którzy zdradzili się niechcący. Drugą strategią było namierzenie podróżników, którzy aktywnie ogłaszają światu, że są takimi podróżnikami (i którzy, dodajmy, mają wszystkie klepki pod sufitem). W tym celu na publicznie dostępnym forum we wrześniu 2013 roku umieszczona została prośba o wysłanie emaila lub wiadomości na Ćwierkaczu zawierającej ściśle określoną frazę: albo "#ICanChangeThePast2" albo "#ICannotChangeThePast2" – i o zrobienie tego przez sierpniem 2013 roku, czyli przed upublicznieniem wiadomości z prośbą.

Gdyby na apel odpowiedział jakiś podróżnik w czasie, wówczas dowiedzielibyśmy się nie tylko, czy podróż w czasie jest możliwa, ale być może udałoby się rozwikłać jedną z największych tajemnic w historii science-fiction: paradoks dziadka.

Niestety wszystkie zastosowane strategie zawiodły. Czy to oznacza, że podróż w czasie nie jest możliwa? Prawdopodobnie. Jest jednak inne wytłumaczenie. Bardzo możliwe, że podróżnicy w czasie bardzo się pilnują, aby nie wymsknęło się im niewłaściwe słowo; w dodatku zaś są wyjątkowo antyspołeczni i nie reagują na prośby swoich przodków, woląc sekret o możliwości podróży w czasie zachować tylko dla siebie.

Podróżnicy w czasie, wstydźcie się!
Trwa ładowanie komentarzy...