O autorze
nic prostszego to istniejący od 2009 roku blog naukowy. Autor jest chemikiem z wykształcenia i powołania, biologiem wszelakim z zainteresowania oraz molem książkowym z wychowania, co niewątpliwie bardzo pomaga mu pisać o wielu innych ciekawszych sprawach niż tylko chemia i biologia. Od polityki się raczej odżegnuje, chyba że dotyczy nauki. Ponadto lubi chodzić po górach, a najszczęśliwszy byłby, gdyby w Himalajach był dostęp do baz czasopism. Czasem wpada w dziwny nastrój i mówi o sobie w trzeciej osobie, ale zazwyczaj szybko mi to mija. W serwisie naTemat piszę po godzinach.

Zapraszam też do zaglądania na okolicznościowy projekt z okazji 60. rocznicy opisania struktury DNA, Podwójna Helisa.

Polskie uczelnie zaczynają o siebie dbać

O tym, że narzekać potrafimy jak mało kto, wiadomo już nie od dzisiaj. Teraz jednak koniec marudzenia na to, jakie są, a jakie niestety nie są polskie uczelnie. Bo przynajmniej jedna z nich zrobiła właśnie ogromny krok naprzód: zrozumiała, jak istotne jest informowanie szeroko pojętej publicznej opinii o tym, co naprawdę dzieje się za grubymi drzwiami laboratoriów.

Jeszcze do niedawna uczelnie polskie straszyły nas stronami internetowymi zaprojektowanymi tak, jakby je przygotowywał pięciolatek. Powoli zaczynają jednak doceniać znaczenie tego okna na świat, w końcu bowiem strona internetowa uczelni to w dzisiejszych czasach często pierwszy z nią kontakt. Jedną z pierwszych uczelni, która wzięła się tu ostro do roboty było krakowskie AGH - stronę tę zresztą do tej pory podziwiam, chociaż mam oczywiście pewne zastrzeżenia. Ostatnio zauważyłem, że całkiem odnowiony został front mojej alma mater, Uniwersytetu Jagiellońskiego, na który teraz patrzy się z przyjemnością.

Pamiętam przeglądanie stron uniwersyteckich kilka lat temu i kilka potworków z tamtym czasów. Rzuciłem więc pokrótce okiem na kilka większych polskich uczelni i odkryłem, że odnawianie i przeprojektowywanie stron jest trendem powszechnym. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie na przykład KUL, Uniwersytet Wrocławski i tamtejsza Polibuda. Zgrzyt zębów wywołały - o dziwo - strony dość dużych uczelni, Uniwersytetów Warszawskiego i Gdańskiego. No ale ogólnie rzecz biorąc uczelnie polskie w internecie pięknieją.

Jednej rzeczy jednak na tych wypięknionych, odnowionych, kosmetycznie i technologicznie odpicowanych stronach zazwyczaj brakuje. Wśród nowin dotyczących uczelni pełno jest ogłoszeń o takim seminarium, śmakim seminarium, o tym jaki profesor został sekretarzem w jakim komitecie, o konkursach czy to dla licealistów, czy też studentów, o wyczynach akademickich reprezentacji sportowych i tak dalej, i tym podobne. Nie ma za to ani słowa o tym, jakie badania się na uczelni prowadzi, nikt nie chwali się odkryciami, ani publikacjami. I bez przeszukiwania zakamarków uczelnianych zasobów raczej się tego nie dowiemy.


Dziwi to? Jeśli nie, to podpowiem, że powinno. Każda szanująca się uczelnia na zachodzie na pierwszej stronie ogłasza niemal każdą publikację. A że niekoniecznie publikują nasi badacze w Science czy Nature? Nie szkodzi! Największe odkrycia ostatniego stulecia były najpierw opisywane w małych pismach. Nie ma się czego wstydzić.

Czemu więc brak tych informacji? Być może jest to kwestia tego, że nasi naukowcy nie potrafią o swoich badaniach mówić tak, żeby mający małe pojęcie o nauce laik mógł ich zrozumieć, a nawet, nie dajcie bogowie, zainteresować się tematem. Nie mówię, że wszyscy - ale coś chyba jednak musi być na rzeczy, gdy uwzględni się, że poza notkami PAPu od czasu do czasu, o badaniach na polskich uczelniach w mediach słyszy się raczej niewiele.


Po tym przydługim wstępie doszedłem wreszcie do sedna. Otóż Jagiellońskie CITTRU - Centrum Innowacji, Transferu Technologii i Rozwoju Uniwersytetu - wydało właśnie publikację, która ma przybliżać wszystkim chętnym tematykę badań prowadzonych na uczelni, a w dodatku czynić to językiem zrozumiałym dla większości z nas. Publikacja ta nazywa się Projektorem Jagiellońskim i można ją przeglądać online na stronach uniwersytetu albo pobrać w formie broszurki w formacie pdf.

Autorzy Projektora wyjaśniają dokładnie, co to jest i z czym to się je tutaj. Ściągnąć można tutaj, ale najlepiej przeglądać chyba jednak online, zwłaszcza że opisy poszczególnych badań można ściągnąć indywidualnie.

No i tyle. Zawartości jeszcze nie miałem okazji przekartkować, ale wkrótce to uczynię i jeśliby się okazało - to mówię z przymrużeniem oka, bo nie mam co do tego wątpliwości - że UJ prowadzi badania godne uwagi, to na pewno znajdzie się miejsca na wzmiankę tutaj lub na nic prostszego.

Jedyne jednak, czego żałuję, to to, że Projektor jest póki co publikacją jednorazową. Chciałbym bardzo, aby wszelkie nowinki pojawiały się na pierwszych stronach uczelnianych witryn na bieżąco, a nie tylko wtedy, gdy dzielni redaktorzy postanowią stawić czoła nieśmiałym naukowcom.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...