O autorze
nic prostszego to istniejący od 2009 roku blog naukowy. Autor jest chemikiem z wykształcenia i powołania, biologiem wszelakim z zainteresowania oraz molem książkowym z wychowania, co niewątpliwie bardzo pomaga mu pisać o wielu innych ciekawszych sprawach niż tylko chemia i biologia. Od polityki się raczej odżegnuje, chyba że dotyczy nauki. Ponadto lubi chodzić po górach, a najszczęśliwszy byłby, gdyby w Himalajach był dostęp do baz czasopism. Czasem wpada w dziwny nastrój i mówi o sobie w trzeciej osobie, ale zazwyczaj szybko mi to mija. W serwisie naTemat piszę po godzinach.

Zapraszam też do zaglądania na okolicznościowy projekt z okazji 60. rocznicy opisania struktury DNA, Podwójna Helisa.

Nieetyczni bogacze jednak etyczni

Na początku marca opisywałem pracę opublikowaną w jednym z prestiżowych amerykańskich tygodników naukowych, w której autorzy opisywali swoje badania dowodzące, że ludzie bogatsi lub pochodzący z wyższych warstw społecznych zachowują się często znacznie mniej etycznie niż ludzie biedni. Opublikowany właśnie komentarz do tej pracy zadaje pytanie: czy aby na pewno?

Oto, co napisałem na blogu w marcu:

O tym, że pieniądze szczęścia nie dają, ale za to prowadzą do moralnej ruiny, wie niemal każde dziecko (z średnio i mniej zamożnej rodziny). Że zachłanność jest grzechem uczą nas niezliczone religie i kody moralne. Czy naprawdę jednak ludzie bogatsi są bardziej zachłanni? Nawet jeśli obecny kryzys finansowy wywołała pazerność kilku bankierów, czy naprawdę wszystkim zamożnym można przypinać łatkę oszustów i kanciarzy? Tego nie wiem, ale od dzisiaj nauka daje nam wymówkę.

Grupa naukowców z Berkeley zaprezentowała właśnie – [...] w nieodzownym
PNAS – wyniki swoich badań nad wpływem klasy społecznej na zachowania etyczne. A raczej nieetyczne. I co odkryła? Otóż okazało się, że osoby należące do wyższych warstw społecznych są bardziej skłonne do łamania prawa (pokazane na przykładzie jazdy samochodem), wykazują nieetyczne tendencje w trakcie podejmowania decyzji, odbierają (kradną?) wartościową własność innym osobom, kłamią w czasie negocjacji, oszukują, aby zwiększyć swoje szanse wygrania nagród i często pochwalają nieetyczne zachowania w miejscach pracy. Od dzisiaj zatem dla moich literakowych partnerów na kurniku wprowadzam cenzus majątkowy – i z bogatymi graczami już więcej nie gram!


Na stronie PNAS pojawił się kilka dni temu komentarz Gregory'ego Francisa, profesora psychologii na Purdue University w Stanach Zjednoczonych. W komentarzu tym zwraca on uwagę na to, że autorzy pierwotnej pracy popełnili błąd w interpretacji swoich wyników. Fracis wyjaśnia w bolesnych detalach, w jaki sposób należy interpretować odrzucenie hipotezy zerowej w eksperymentach, z których wnioski opierają się na statystycznej analizie wyników. W szczegóły zagłębiał się nie będę, ale na życzenie mogę podesłać tekst Francisa.


Jego własne wnioski są zatem następujące: wyniki oryginalnej pracy są wewnętrznie niespójne (nie mylić z wewnętrznie sprzeczne!) i niewystarczające do wyciągnięcia wniosków w niej zaprezentowanych. Jest oczywiście możliwe, podkreśla Francis, że autorzy wykonali więcej eksperymentów, których jednak nie opisali w publikacji, a które mogły wesprzeć ich interpretację. Jeśli jednak wpływ klasy społecznej na zachowania etyczne ludzi jest efektem prawdziwym, to nawet wówczas rozmiar tego efektu został przez autorów prawdopodobnie mocno przeszacowany i zawyżony.

Czyli wygląda jednak na to, że bycie bogatym wcale nie czyli z ludzi moralnego dna. Od razu mi ulżyło.

Przynajmniej do czasu, gdy ktoś opublikuje nowe wyniki, które pokażą, że jednak bogactwo potrafi zamienić człowieka w amoralną bestię.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...