O autorze
nic prostszego to istniejący od 2009 roku blog naukowy. Autor jest chemikiem z wykształcenia i powołania, biologiem wszelakim z zainteresowania oraz molem książkowym z wychowania, co niewątpliwie bardzo pomaga mu pisać o wielu innych ciekawszych sprawach niż tylko chemia i biologia. Od polityki się raczej odżegnuje, chyba że dotyczy nauki. Ponadto lubi chodzić po górach, a najszczęśliwszy byłby, gdyby w Himalajach był dostęp do baz czasopism. Czasem wpada w dziwny nastrój i mówi o sobie w trzeciej osobie, ale zazwyczaj szybko mi to mija. W serwisie naTemat piszę po godzinach.

Zapraszam też do zaglądania na okolicznościowy projekt z okazji 60. rocznicy opisania struktury DNA, Podwójna Helisa.

O legalizacji marihuany i teorii bramy dwa słowa.

Ile jest prawdy w teorii bramy? I czy wreszcie znaleźliśmy ten nieuchwytny związek przyczynowo-skutkowy między marychą a życiem na odwyku? Myszy nam mówią, że coś w trawie piszczy.

W tym tygodniu naTemat próbował (nieco ślamazarnie) rozpocząć debatę na temat legalizacji marihuany, której domaga się między innymi Ruch Palikota.

Postanowiłem dorzucić swoje naukowe trzy grosze do tematu. Na blogu znajdziecie obecnie tekst na temat tzw. teorii bramy, która głosi, że stosowanie marihuany oraz innych miękkich narkotyków prowadzi do późniejszych uzależnień od znacznie groźniejszych związków. Teoria ta ma tyluż zwolenników co przeciwników, jednak do niedawna nie dawała jednoznacznej odpowiedzi na podstawowe pytanie: czy istnieje związek przyczynowo skutkowy pomiędzy przyjmowaniem legalnych, bądź półlegalnych środków odurzających, a późniejszym uzależnieniem od śmiertelnie niebezpiecznych narkotyków? Czy też mamy tu tylko do czynienia z korelacją (a jak mawiają Anglosasi Correlation doesn't mean causation)?

No i okazuje się, że coś na rzeczy może jednak być. Na razie badania prowadzono na myszach - bo też i trudno znaleźć ochotników, nawet jeśli są nimi nawaleni w trąbę narkomani kuszeni kolejną dawką upragnionego prochu, którzy pozwoliliby badaczom posiekać swój mózg. A przynajmniej trudno znaleźć wystarczającą ich liczbę. Ale badanie jest niezwykle solidne i daje nową - i tym razem dosyć jednak potężną - broń w ręce przeciwników legalizacji.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...