O autorze
nic prostszego to istniejący od 2009 roku blog naukowy. Autor jest chemikiem z wykształcenia i powołania, biologiem wszelakim z zainteresowania oraz molem książkowym z wychowania, co niewątpliwie bardzo pomaga mu pisać o wielu innych ciekawszych sprawach niż tylko chemia i biologia. Od polityki się raczej odżegnuje, chyba że dotyczy nauki. Ponadto lubi chodzić po górach, a najszczęśliwszy byłby, gdyby w Himalajach był dostęp do baz czasopism. Czasem wpada w dziwny nastrój i mówi o sobie w trzeciej osobie, ale zazwyczaj szybko mi to mija. W serwisie naTemat piszę po godzinach.

Zapraszam też do zaglądania na okolicznościowy projekt z okazji 60. rocznicy opisania struktury DNA, Podwójna Helisa.

Zwierzaki pomagają autystykom

Obiegowa prawda głosi, że obecność domowych zwierzaków wspomaga dziatwę w rozwoju. I są na to dowody udokumentowane licznymi naukowymi publikacjami, chociaż oczywiście większość z nich nie mówi niczego, czego nie wiedziałaby każda mama.

Pod koniec lutego w PLoS ONE pojawiła się kolejna praca, tym razem traktująca o przypadku szczególnym: grupa profesor Virginii Slaughter z jednej z australijskich uczelni przyjrzała się temu, w jaki sposób obecność zwierząt domowych wpływa na rozwój dzieci autystycznych.

Naukowcy sprawdzali, jak różni się zachowanie autystycznych dzieciaków w stosunku do dorosłych, a także w stosunku do ich zdrowych rówieśników, w obecności zwierząt (w tym przypadku: świnek morskich), a także w obecności zwykłych zabawek. W ten sposób próbowali ustosunkować się do wcześniejszych badań, które często nie brały pod uwagę różnych czynników: np. sprawdzały jak autystyczne dzieci zachowują się w obecności zwierząt, ale brakowało w nich kontroli z innym rozpraszającym uwagę czynnikiem (tutaj tę funkcję spełnia właśnie nieożywiona zabawka). Niemniej trzeba tutaj zaznaczyć, że już te wcześniejsze badania, pomimo swoich ograniczeń, wskazywały, że obecność zwierząt może być bardzo korzystna.

Wyniki badań profesor Slaughter są takie, jak wszyscy prawdopodobnie oczekujemy – że w obecności żywych zwierząt dzieci autystyczne zachowują się bardziej prospołecznie. Chociaż jest to taka oczywista oczywistość warto może jednak podkreślić, że dzieci autystyczne były cztery razy bardziej prospołeczne, gdy stymulantem była świnka morska (w porównaniu z zabawką) – jednocześnie zaś zachowywały się bardziej introwertycznie cztery razy częściej, gdy stymulantem była zabawka (w porównaniu ze zwierzakiem).



Różnice w innych typach zachowań nie były aż tak wyraźne – ale były. Dzieci autystyczne, dla przykładu, gdy obecne jest zwierzę domowe, znacznie chętniej nawiązuję kontakt wzrokowy i werbalny. Częściej się uśmiechają (2.5x) i śmieją (ok. 2x). Rzadziej zaś płaczą, marszczą się czy marudzą (także ok. 2x).

Wniosek zatem prosty: jeśli są Państwo rodzicami autystycznie usposobionego dziecięcia, warto się zastanowić nad sprowadzeniem do domu nowego domownika. Osobiście podejrzewam (z tym, że jest to tylko moje tzw. gut feeling), że do najbardziej terapeutycznych zwierząt należeć będą te, które są najbardziej komunikatywne – czyli najprawdopodobniej psy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...