O autorze
nic prostszego to istniejący od 2009 roku blog naukowy. Autor jest chemikiem z wykształcenia i powołania, biologiem wszelakim z zainteresowania oraz molem książkowym z wychowania, co niewątpliwie bardzo pomaga mu pisać o wielu innych ciekawszych sprawach niż tylko chemia i biologia. Od polityki się raczej odżegnuje, chyba że dotyczy nauki. Ponadto lubi chodzić po górach, a najszczęśliwszy byłby, gdyby w Himalajach był dostęp do baz czasopism. Czasem wpada w dziwny nastrój i mówi o sobie w trzeciej osobie, ale zazwyczaj szybko mi to mija. W serwisie naTemat piszę po godzinach.

Zapraszam też do zaglądania na okolicznościowy projekt z okazji 60. rocznicy opisania struktury DNA, Podwójna Helisa.

Waga śniadania

O tym, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia, każdy z nas słyszał kiedyś od swojej mamy. I mimo tego, że wielkie znaczenie porządnego śniadania jest tajemnicą poliszynela, coraz częściej – w pośpiechu, w pędzie, w pogoni za pracą, karierą lub po prostu coraz szybciej kręcącym się światem – o śniadaniu zapominamy.

I zastępujemy: kawą z criossantem, płatkami śniadaniowymi (jak dobrze pójdzie), drożdżówką, lub – co gorsza – jakimś złapanym naprędce w fastfoodzie ekwiwalentem. Badania pokazują jednak, że te nowe zwyczaje żywieniowe są bardzo niezdrowe (też mi niespodzianka) i że ignorowanie śniadania jako posiłku jest silnie związane z występowaniem otyłości i wszystkimi przyjemnościami, które jej towarzyszą (cukrzycą, problemami z sercem itd.).

Tak więc o tym, że niejedzenie śniadania jest szkodliwe, już wiemy. Warto jednak zapytać, czy ktoś kiedyś zbadał, jak na nasz apetyt i na nasze zdrowie wpływa jedzenie zdrowego (słowo-wytrych) śniadania. No i okazuje się, że jedna taka praca – badanie pilotażowe – zostało właśnie opublikowane w amerykańskim periodyku naukowym dedykowanym naukom o żywieniu, The American Journal of Clinical Nutrition.

Autorzy tego badania postanowili sprawdzić, jaki jest wpływ zawartości białka w spożywanym śniadaniu na poprawę apetytu, poczucia nasycenia, na ochotę na podjadanie pomiędzy posiłkami, a nawet wieczorem. A wszystko to na grupie ryzyka: u nastolatek z nadwagą notorycznie ignorujących jedzenie śniadania w ogóle. Uczestniczki badania podzielono na trzy grupy. Jednak grupa spożywała śniadanie o normalnej zawartości białka (płatki śniadaniowe itp.), druga grupa – śniadanie bogate w białko (jajka, mięso itp.). Nastolatki z grupy kontrolnej nie jadły śniadań w ogóle. Test trwał przez tydzień, a nawyki dziewcząt kontrolowane były serią kwestionariuszy; dodatkowo stale kontrolowano ich krew.


Jednak kluczowe było ostatnie badanie: po tygodniu nastolatki poddano badaniu za pomocą funkcjonalnego obrazowania rezonansem magnetycznym (fMRI). Badania to, w skrócie, pozwala na obserwacje, które obszary mózgu uaktywniają się, gdy osobę badaną poddaje się jakiemuś bodźcowi (zazwyczaj obrazom, ale mogą to też być np. dźwięki czy jeszcze inne bodźce). Tutaj nastolatkom ze wszystkim grup pokazywano – oczywiście – obrazy jedzenia.

Wyniki były po części oczekiwane. Nastolatki, które jadły śniadanie, nie miały problemów z nagłymi napadami apetytu w środku dnia (czyli mniej niezdrowych przekąsek); tym bardziej, im więcej białka było w jedzeniu. Dieta wysokobiałkowa wpłynęła też, jako jedyna, na zmniejszenie poziomów greliny (o tym hormonie apetytu pisałem kiedyś tutaj). Wreszcie też obie diety, normalna i wysokobiałkowa, wpłynęły na obniżenie aktywności hipokampu, o którym wiadomo, że ma wpływ na nasz apetyt.

Wniosku zaskakujące nie są – potwierdzają bowiem tylko tę maminą, powtarzaną do znudzenia prawdę o tym, że śniadanie w istocie jest niezwykle ważnym posiłkiem. O czym warto jednak pamiętać, to to, że ważne jest nie tylko czy jemy śniadanie, ale także, co jemy. I jeśli macie wybór (a pewnie macie), to warto może pokierować się wynikami tych badań (chociaż, jak wspomniałem, są to tylko badania pilotażowe) i upewnić się, że w naszej porannej diecie znajdzie się miejsce dla jajek, chudego mięsa, czy białego sera…
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...